Rady nie od parady

Czy też Ci się zdarza, że osoby z Twojego otoczenia, które znasz trochę lepiej lub co gorsza wcale nie znasz, udzielają Ci porad? Mówią, że koniecznie trzeba uprawiać sport, bo sport to zdrowie i daje szczęście. Jeżeli chcesz mieć udane małżeństwo, to trzeba unikać kłótni. A jak chcesz mieć dobrze wychowane dziecko, to konieczny jest karny jeżyk i tabliczka z naklejkami na lodówce.

No właśnie… Wydaje się, że znają Cię lepiej niż Ty samego siebie. I podobnie jest z motywacją.

 

Co Ciebie motywuje do działania? Czy na pewno to samo co mnie?

Nie ma uniwersalnych recept. Nie dla wszystkich ta sama rzecz jest dobra. Ludzie bardzo się między sobą różnią i to jeden z najważniejszych aspektów efektywnej motywacji, który trzeba zawsze brać pod uwagę.

Żeby zrozumieć drugiego człowieka trzeba poznać jego wewnętrzny świat. Wsłuchać się w to, co do nas mówi. Nie zawsze mamy na to czas, albo po prostu nie zawsze nam się chce. Czasem udaje się odnaleźć cienką nić porozumienia między ludźmi i wtedy, ewentualnie możemy udzielać im rad… (Ewnetulanie! Bo nawet ten fakt nie daje nam stuprocentowego przyzwolenia).

 

Komplementy nie dla wszystkich

Usłyszałam ostatnio pewną radę, która szczerze mnie uderzyła. Dowiedziałam się, że wszyscy wszystkim powinniśmy okazywać uznanie, a ja się pytam: dlaczego i to na dodatek wszystkim?

Mnie to nie przeszkadza, a nawet przynosi bardzo dobre efekty. Do siebie zapraszam serdecznie z koszem komplementów, ale jestem pewna, że każdy z nas zna chociażby jedną osobę, którą pochlebstwa zawstydzają, stresują… Są osoby, które tego uznania nie potrzebują, a prawiąc im komplementy możemy zafundować im jedynie pakiet niezręcznych uczuć.

 

Rodzina to dobry początek

Zastanawiam się na ile realne jest indywidualne podejście do człowieka? Na ile możemy wyłączyć kierujące nami automatyzmy i generalizacje? Jak długo będziemy rozdrabniać się nad każdym atomem osobowości, zanim dopadną nas stereotypy? Nie do każdego przecież da się podejść indywidualnie, nie ma mowy – ja nie dałabym rady. Co stałoby się jednak, gdybyśmy spróbowali podejść w ten sposób do naszych najbliższych w rodzinie albo np. zespołu w pracy?

Myślę, że to mogłoby wiele zmienić. Po pierwsze, lepiej byśmy się rozumieli, czyli łatwiej by nam się rozmawiało. Po drugie, byłoby mniej konfliktów, bo patrz punkt pierwszy 😉 Po trzecie, bardziej efektywnie moglibyśmy na siebie oddziaływać i motywować się do działania.

 

To co? Może spróbujemy?

Wiem, wydaje Ci się, że to zajmie dużo czasu, a przecież czas to coś, czego nam wszystkim brakuje… Myślę o indywidualnym podejściu do ludzi już od jakiegoś czasu. Nie tylko myślę, ale wprowadzam w życie i muszę przyznać, że idzie naprawdę dobrze. To mój nowy nawyk.

Nie bój się o czas. Na początku  jak zawsze jest trochę trudniej, stąd może się pojawić wrażenie jego utraty, ale chwilę później zorientujesz się, że było warto, a efekty będzie widać gołym okiem.

Ostrzegam jednak przed efektami ubocznymi. Niezależne, indywidualne podejście, może skutkować alergią na rady „od wszystkich” 😉

 

 

 

Dodaj komentarz