Krytyka kulturowa – negatywna ocena pozytywnych motywatorów

Niemalże każdemu, kto pierwszy raz styka się z kwestionariuszem RMP automatycznie włącza się wartościowanie. “Ten motywator jest zły z założenia, tu lepiej mieć niską wartość, a tu wysoką…”. Każdy jeden niesie za sobą plejadę pozytywnych wartości.  

 

Człowiek bez honoru

Czasem mam wrażenie, że niska wartość motywatora “honor” to najgorsza rzecz, jaka może spotkać moich klientów, szczególnie w Polsce. Powiedzenie, że ktoś nie ma honoru, to bardzo negatywne określenie, które mocno zakorzeniło się w naszym języku. Podobnie jak “po trupach do celu”, chętnie przytaczane na szkoleniach, kiedy dyskutujemy na temat tego motywatora. Należy się jednak zastanowić, co jest złego w ukierunkowaniu na zadania i elastyczności? Ulubioną rozrywką wielkich ludzi, na których patrzymy z podziwem i biegamy do sklepów po ich biografie, było chodzenie pod prąd, czysty nonkonformizm. Bez takiej postawy ciężko wyobrazić sobie sztukę, wynalazki jak również dobroć. Często udzielenie pomocy wymaga nagięcia zasad, gdy prawo bywa bezlitosne i tu niskie natężenie motywatora “honor” sprawdza się doskonale.  

 

Oko za oko

Wyobrażenia niektórych osób na temat wysokiego natężenia motywatora “rewanż” krążą mniej więcej w okolicy sylwetki wygłodniałego rottweilera biegnącego po mięso. Potrzeba konkurowania nie oznacza automatycznie potrzeby unicestwienia przeciwnika. Doskonałym przykładem są osoby posiadające wysokie natężenie motywatora rewanż i uznanie. Owszem sprawdzają, jak wypadają na tle innych, ale jeśli przegrają zwyczajnie otrząsają się i idą dalej. Na jednym ze szkoleń, które prowadziłam w pewnej korporacji, miałam przyjemność poznać przesympatycznego człowieka, który osiągał imponujące wyniki w sprzedaży. Jego motywacja? Oparta w dużej mierze na rewanżu, ale ta “walka” toczyła się wewnętrznie. Wyniki kolegów były dla niego jedynie punktem odniesienia. Nie przerażała go ani praca pod presją ani zadania, które wymagały poświęcenia dużej ilości energii. W rewanżu tkwił jego sukces.

 

Prywatne gniazdo

Zwykle osoby z wysokim natężeniem motywatora “rodzina” kompletnie nie rozumieją ludzi z przeciwnego bieguna. Ciężko jest zaakceptować fakt, że nie wszyscy kochają dzieci do szaleństwa i nie chcą ich mieć. Ważne jest, aby zrozumieć, że brak potrzeby nie oznacza wrogości. Jeśli mimo wszystko dalej trudno Ci się przekonać, możesz pomyśleć o tym w ten sposób: gdyby na świecie nie było osób o niskiej wartości tego motywatora, kto musiałby zostawać w pracy po godzinach lub wyjeżdżać w delegacje, nadwyrężając cierpliwość swojej rodziny? Możliwe, że właśnie Ty. Piękno różnorodności polega na tym, że możemy przyjmować różne role, w zależności od naszych preferencji. Ponadto zdarza się, że osoby o niskiej wartości tego motywatora mają dzieci, a styl wychowania ich wcale nie musi być skazany na klęskę. Moja znajoma ma dwójkę nastoletnich już dzieci, które zawsze traktowała po partnersku, jednocześnie okazując dużo zainteresowania i miłości. Wyrosły na niezależnych młodych ludzi, którzy nie obawiają się podróżować, odkrywać i realizować własne marzenia.

Nie dość, że nasze anty-typy i self hugging skutecznie utrudniają zrozumienie drugiego człowieka, to na dodatek stereotypy tworzone przez kulturę dodatkowo dolewają oliwy do ognia. Kwestionariusz RMP nie pozwala nam określić czy jesteśmy dobrzy lub źli, ponieważ to my wybieramy, w jaki sposób ukierunkowujemy naszą motywację. Nie istnieją jednak złe albo dobre motywatory. Każdy z nich stanowi nasz indywidualny, wewnętrzny potencjał.  

 

 

 

Dodaj komentarz