Motywacja do miłości – czy przeciwności się przyciągają?

Motywacja do miłości – brzmi obco dla ludzi świeżo zakochanych, dla których najmniejsza cząstka nowego obiektu westchnień wydaje się idealna. Na samym początku różnice to fascynujące urozmaicenie relacji, które po pięciu, dziesięciu i dwudziestu latach mogą stracić nieco ze swej niezwykłości. Czy dysharmonia to błogosławieństwo, a może przekleństwo dla szczęśliwej i długoletniej relacji?  

 

Motywacja do miłości – porządek i chaos

 

Profesor Steven Reiss w swojej książce poświęcił osobny rozdział związkom romantycznym i dopasowaniu partnerów pod kątem motywacji wewnętrznej. Na samym początku w kłębowisko faktów, mitów i wyników rzetelnych badań postanowił wpleść historię ze swojego małżeństwa. Profesor Reiss i jego żona Maggie to małżeństwo z pokaźnym stażem, stabilne i szczęśliwe. Jednak co jakiś czas rzeczywistość rzuca między parę kość niezgody i jest nią nic innego jak biurko w gabinecie profesora. Profesor Reiss jest typowym naukowcem, chaotycznym, zakręconym, niebyt uporządkowanym. Stan dokumentów i otaczającej go przestrzeni odzwierciedla funkcjonowanie jego umysłu. Jak wiele osób o niskim natężeniu motywatora Porządek, ład to w jego mniemaniu bardzo indywidualna kwestia, a porządek w stercie papierów panuje do momentu, kiedy on sam jest w stanie rozeznać się gdzie co leży. Maggie w tej kwestii jest zupełnie inna. Kiedy profesor znika z domu na kilka godzin, po powrocie zastaje swoje biurko w idealnym porządku. Delikatna frustracja obejmująca kwestię bałaganu w gabinecie nie wyjaśniła się między nimi do dziś…

 

Jak dwie połówki jabłka

 

Badania prowadzone na parach jasno wykazały, że psychologia potoczna kolejny raz się pomyliła. Może to prawda, że przeciwności błyskawicznie się przyciągają, ale odpychają się równie łatwo. Osoby o podobnych profilach motywacyjnych w dłuższej perspektywie tworzyły bardziej satysfakcjonujące i stabilne związki. Podobieństwo pomaga bardziej uporządkować związek, konflikty są rzadsze i mniej intensywne. Wspólnota osobowości niesie za sobą głębokie zrozumienie i trwałość. Nie jest jednak powiedziane, że jedynie bratnie dusze mają szansę przetrwać miłosne perypetie. Istnieje pewien warunek, który znacząco ułatwia harmonizowanie tego, co na pierwszy rzut oka wydaje się kompletnie niedopasowane.

 

Jak ogień i woda

 

Profesor Reiss zwraca uwagę na jeden szczególnie ważny aspekt, który pozwala złagodzić rozdźwięk w motywacji wewnętrznej między partnerami – jest nim zachwyt nad wzajemnymi różnicami. Nasze profile motywacyjne mogą być różne, ale dysharmonia staje się łagodniejsza, gdy podziwiamy to, co u naszego partnera znajduje się po przeciwnej stronie skali. Jedna z moich znajomych jest typową ekstrawertyczką, a jej mąż to chroniczny introwertyk. Kiedy wysokie natężenie motywatora Kontakty społeczne podpowiada jej, żeby kolejny raz w tym tygodniu wyjść na kawę ze znajomymi, jej mąż, mimo wewnętrznego oporu, zawsze się zgadza. Pewnego razu zapytałam go dlaczego wychodzi, skoro nie chce. Okazało się, że nie chodzi o bycie pantoflarzem, ale o podziw. Mąż mojej znajomej widzi w niskim uspołecznieniu wiele przeszkód, dlatego stara się dotrzymać kroku żonie. Zawsze z dumą opowiada o łatwości, z jaką jego partnerka nawiązuje nowe relacje. To właśnie w jego uznaniu tkwi klucz do sukcesu.

 

Odcienie motywacji wewnętrznej

 

Nigdy nie przyszło mi na myśl, że można rozwieść się przez jedzenie, ale nawet ten pozornie błahy aspekt może przysporzyć zakochanym wiele kłopotów. Motywacja wewnętrzna ma wiele odcieni i nawet posiadanie wysokiego natężenia tych samych motywatorów, nie zapewnia nas o tym, że zmierzamy w tym samym kierunku. Pewne młode małżeństwo, które ostatnio miałam przyjemność poznać, codziennie toczy bitwę o obiady. Dla obojga jedzenie jest bardzo ważne, natomiast konflikt pojawia się w temacie preferencji. Ona jest weganką, a on zagorzałym fanem mięsa. Problemu nie było, dopóki nie zaczęli mieszkać razem. W ciągu tygodnia walki toczą się o każdy obiad i kolację, ponieważ przygotowywanie osobnych posiłków jest uciążliwe i czasochłonne. W weekendy mąż idzie do mamy na obiad, a jego żona zostaje w domu nad talerzem pełnym warzyw. Różne preferencje żywieniowe mogą wynikać z rozdźwięku pomiędzy motywatorem Spokój. Wysoka wartość tego motywatora u żony może wiązać się z chęcią prowadzenia zdrowego trybu życia, nie okraszonego masłem i skwarkami.   

 

Czy niedopasowanie motywatorów oznacza koniec marzeń o satysfakcjonującym związku? W żadnym razie! Losy relacji leżą w naszych rękach, a wzajemna znajomość profili motywacyjnych pozwala zrozumieć wiele sytuacji i dojść do przyczyn nawracających konfliktów. Praca nad wzajemnym zrozumieniem motywacji wewnętrznej, rozwojem empatii i podziwu dla wzajemnych różnic pozwala utrzymać szczęście w związku, mimo pojawiających się różnic. Pamiętajmy, że poza suchymi naukowymi faktami na straży związku stoi miłość, która na wszystkie niedopasowania potrafi spojrzeć z przymrużeniem oka.

 

Dodaj komentarz