Komu zawdzięczamy wielką sztukę? Kilka historii w obronie lenistwa

Do napisania tego tekstu natchnęło mnie nic innego, jak świąteczne lenistwo i częste pytania pojawiające się przy omawianiu profili, dotyczące produktywności. Dążymy do tego, aby zawsze “chciało się chcieć”, jednak czasami powszechnie rozumiane lenistwo znaczy więcej niż pracoholizm, a proste ułatwianie sobie życia, opłaca się bardziej niż perfekcjonizm.

 

“Czy mój wynik jest dobry?”

Często słyszę to pytanie i jest to ciężka, czasochłonna praca, by przekonać osobę, że jej profil jest w porządku, a w pozornych słabościach tkwi potencjał. Reiss Motivation Profile to kwestionariusz do diagnozowania motywacji człowieka. Profil motywacyjny jest zaprezentowany graficznie na skali od -2 do +2. Są zatem dwa bieguny: dodatni i ujemny. Minusowe wartości, wbrew intuicyjnej reakcji, nie oznaczają negatywnych stron osobowości. Motywatory z obu biegunów mogą być zarówno wspierające, jak i destruktywne.

 

Co z tym lenistwem?

Trafiłam pewnego razu na klienta, który wpatrując się w wynik swojego kwestionariusza westchnął lekko załamany “Aha. Teraz wszystko jasne, już wiem czemu tak bardzo mi się nie chce”. Motywatory na skali RMP są skorelowane z tym, ile energii inwestujemy w działanie i jego organizację. Nie istnieje wzór na lenistwo, ale są pewne czynniki wspierające. Niska wartość motywatora porządek, czy aktywność fizyczna, ponadto ujemne kontakty społeczne, czy wysoka wartość motywatora spokój, które skutecznie mogą zatrzymać nas w domu i odciągać od wszystkiego co ryzykowne, dynamiczne czy wymagające stymulacji.

Mimo że wynik naszego profilu RMP może wspierać lenistwo, nie oznacza to, że powinniśmy zakopać się pod kocem, przekreślić karierę i w ten sposób “zaakceptować swoje prawdziwe ja”. W każdym pozornym minusie można znaleźć ukryty potencjał, a w lenistwie tkwi tajemnicza siła.

 

Wielkie osobowości, mały wysiłek

John Lennon

Nie wszyscy znają go od tej strony, jednak jego ulubioną aktywnością było bezczynne leżenie w łóżku. Poza tym, że stworzył wiele muzycznych hitów i był odpowiedzialny za znaczną część repertuaru The Beatles, zwykle po skomponowaniu utworu zwyczajnie szedł sobie poleżeć spędzając w ten sposób resztę dnia.

Ernest Hemingway

Słynnym powiedzeniem noblisty było “nie należy mylić ruchu z działaniem”. Pisaniu oddawał się całym sercem, jednak nie szczędził czasu na odpoczynek w trakcie pracy (często z kieliszkiem w dłoni), który przerywał mu tworzenie na długi czas. Puste godziny spędzone nad kartką papieru, wolał zastąpić pogawędką z przyjacielem, czy podziwianiem zachodu słońca.  Literacka płodność przychodziła wówczas sama.

Woody Allen

Długie godziny spędzone na planie czy nocne zdjęcia to nie jego bajka, a w domu musi być przed szóstą. Potrafi zejść z planu aby obejrzeć mecz ulubionej drużyny baseballowej. Mimo to, co roku w kinach pojawiają się nowe filmy jego autorstwa, co tłumaczy tym, że chce jak najszybciej mieć je z głowy. Woody uważa, że za jego sukcesem stoi wydajność, a pracoholizm można by zarzucić mu wtedy, gdyby za pracę uznano siedzenie na kanapie i picie piwa.

 

Czas a efekty

“Do najtrudniejszego zadania wybrałbym kogoś leniwego. On zawsze znajdzie najprostszy sposób, żeby to zrobić” – twierdzi Bill Gates.

Nie chodzi o to, aby pracować dużo, ale aby być produktywnym, a w tym odpoczynek pomaga najlepiej. Powszechnie rozumiane lenistwo może być najlepszym lekarstwem na brak oryginalności, rutynę a czasem przepisem na sukces.

 

 

 

Dodaj komentarz