Czego pragną dzieci?

Chcemy dla nich jak najlepiej, ale dobrze wiemy, że to wcale nie jest takie proste. W większości przypadków to nie nasza wina, a brak świadomości różnic, jakie pojawiają się między naszymi pragnieniami, a potrzebami naszych pociech.

Czego pragną dzieci, poza ładną zabawką i kolorowymi cukierkami? Jak szanować ich marzenia, indywidualność i odkryć wewnętrzną motywację?

 

Nieładnie pytać za dużo

Byłam ostatnio świadkiem bardzo ciekawej sytuacji w restauracji. Rodzice i dwójka dzieci w wieku mniej więcej 10 i 14 lat, młodsze z nich irytujące pozostałych. Dzieci są zwykle ciekawe świata dopóki nie ugrzęzną w systemie edukacji, który nie tylko zabrania podważania prawdy objawionej zawartej w podręcznikach, ale przede wszystkim  zniechęca do zadawania pytań. W tej sytuacji, nie wiem jakim cudem, ciekawość przetrwała wszystkie przeciwności losu, mimo że nieźle dawała się we znaki pozostałym członkom rodziny. Chłopiec pytał, pytał i pytał, nie robiąc sobie nic z otaczających go westchnień zniecierpliwienia. Próbę zrozumienia tajemniczej etymologii słowa “żurek”, nieścisłości kolorystycznych dotyczących koloru włosów pani ze stolika obok i sekret produkcji coli w szklance siostry, mama skwitowała jednym zdaniem – “nieładnie pytać za dużo”.

 

Francuski, hiszpański, koszykówka i wiele innych moich marzeń

Zadałeś sobie kiedyś pytanie, czy Twoje dziecko w ogóle będzie chciało iść na studia, zamiast z wyprzedzeniem rozmyślać, jaki to będzie kierunek? Co stanie się, gdy nie będzie miało najlepszych stopni, nie polubi języka, który dla niego wybrałeś, ani sportu, bo nie ma wysokiej potrzeby aktywności fizycznej? Niepowodzenia tłumaczymy lenistwem, czy brakiem ambicji, ale czy każdy człowiek musi być ambitne? Tego typu dzieci to koszmar intelektualnych rodzin. Moi znajomi przeżywali ciężki czas, gdy ich syn najpierw nie zdał jednej klasy liceum z powodu niezaliczenia angielskiego, a potem rzucił studia i założył firmę sprzątającą. Jego ojciec wykładał chemię na uniwersytecie, a matka była tłumaczką płynnie posługującą się czterema językami. Od pewnego czasu ich relacje praktycznie nie istnieją, a rodzice wciąż zastanawiają się dlaczego tak się stało.

 

Nie chcę z wami mieszkać

Niezależność demonstruje się bardzo mocno w okresie dojrzewania i niektórzy rodzice mają czasem naprawdę trudny orzech do zgryzienia. Znam małżeństwo dobrych i troskliwych rodziców, dla których bardzo istotną wartością jest rodzina. W myśl utrzymania wszystkich w jednym miejscu przez pokolenia, wybudowali bardzo duży dom dla całej rodziny, w który włożyli niesamowicie dużo pracy. Problem pojawił się, gdy ich syn zaraz po studiach wyjechał do  Danii, a córka już jako osiemnastolatka oświadczyła, że się wyprowadza i od tego czasu przestronne pokoje świecą pustkami, a rodzice borykają się z rozgoryczeniem. Decyzje dzieci traktują jako marnowanie pieniędzy, które mieszkając z nimi mogliby zaoszczędzić oraz niedocenianie ich dobrego serca i wysiłku.

Nawet jeżeli tego nie chcemy, mamy w stosunku do dzieci oczekiwania, które budujemy przez pryzmat własnych wartości. Często chcemy dać im coś, czego my potrzebujemy. Inwestujemy w przyszłość, która jest bardziej nasza niż naszych dzieci, a po kilkunastu latach budzimy się rozgoryczeni, bo nie wszystko poszło tak, jak tego oczekiwaliśmy. Szacunek dla odmiennych wartości jest trudny i wymaga pracy, szczególnie gdy po najbliższej rodzinie spodziewamy się bardziej podobieństw niż różnic. Warto budować świadomość odmienności potrzeb, wzmacniać mocne strony naszych dzieci, nawet jeśli czasem ciężko je zrozumieć, bo życie w zgodzie z samym sobą to fundament prawdziwego szczęścia.

 

 

 

Dodaj komentarz