Jak nie podcinać skrzydeł?

Chwalenie jest trudną sztuką, której brak odczuwamy praktycznie od zawsze. Tacy jesteśmy z natury – skupieni odrobinę bardziej na tym, co negatywne, pozytywy odsuwając na dalszy plan. Nie oznacza to jednak, że musi tak być zawsze.

Niezrozumienie w tym temacie pojawia się często między szefostwem i pracownikami. Czy za brakiem pochlebstw zawsze stoją złe intencje? Nie zawsze. Nie chwalimy, nie tylko dlatego, że nie chcemy. Często nie robimy tego dlatego, że sami nie mamy potrzeby słuchania pochwał.

 

Motywowanie przez uznanie

To jeden z impulsów, dzięki którym ludzie pracują lepiej, bardziej im się chce, ale niestety zwykle dostają go za rzadko. To ono podtrzymuje sens pracy, jednocześnie wiążąc się silnie z samooceną. Ludzie patrzą na świat z własnej perspektywy, wręczając innym to, co sami chcieliby otrzymać lub nie dając tego, czego sami nie potrzebują. Pracując w wielu firmach, badając motywację pracowników, można szybko zorientować się, że nie tylko comiesięczna wypłata stoi za ich satysfakcją z pracy.

 

Zbędna aprobata

Pewność siebie to zmora i błogosławieństwo większości szefów. Mają oni zwykle niską potrzebę uznania i tu napotykamy konflikt między nimi a pracownikami. Szefowie nie potrzebują pochwał, nie szukają aprobaty u innych, bo są wystarczająco pewni siebie. Zwykle jeżeli coś im się nie uda, obwiniają o to innych. Wyznaczają sobie także realne cele, co zdecydowanie pomaga im je osiągać i cieszyć się z samodzielnie zdobytych sukcesów.

 

Apetyt na uznanie

Na kompletnie odwrotnym biegunie znajdują się pracownicy. Po drugiej stronie skali samoocena jest niższa, cele mniej realne, rośnie też wrażliwość na krytykę. Niedoszacowanie planów, postawienie sobie poprzeczki zbyt wysoko lub nisko, wpływa na brak sukcesu, co owocuje niezadowoleniem z siebie i efektów pracy. Osoby o wysokiej potrzebie uznania, uważają, że ich osiągnięcia to tak naprawdę zasługa innych, natomiast porażka jest ich pełną odpowiedzialnością.
Pamiętam moją ostatnią rozmowę z koleżanką. Typowym kawowym zwyczajem rozmowa zeszła na pracę. Żaliła się, że szef zupełnie jej nie docenia. Nie wiedziałam, co dokładnie oznacza dla niej bycie niedocenianą, postanowiłam więc dopytać. Okazało się, że szef najzwyczajniej w świecie nie należy do zbyt wylewnych osób i na każde wykonane zadanie, mniej lub bardziej wymagające, reaguje zwyczajnym “Okey” i kiwnięciem głowy.

 

Relacja to zrozumienie

Brak uznania towarzyszy nam od zawsze, zanim jeszcze rozpoczęliśmy jakąkolwiek pracę. Nie wiadomo ile studentów humanistycznych kierunków mogłoby szczęśliwie budować roboty, gdyby rodzice docenili ich trud i założyli, że mimo wszystko jednak mają głowę do matematyki. Podobnie bywa w pracy, do której nie chce nam się chodzić, ponieważ uważamy, że nasz wysiłek jest nic niewart. Pochwała motywuje do działania, daje nam świadomość tego, że jesteśmy na właściwym miejscu. Nie musi to być ani głaskanie po głowie, ani spektakularne pochlebstwa. Czasami wystarczy zwykłe “dziękuję” i wzajemne zrozumienie.

 

 

 

Dodaj komentarz